BIEGANIE


śmy na spacer. Był przypływ.. plaża wąska i do tego, oprócz spacerowiczów, rozstawiona grupka ludzi szukających bursztynów. Byli panowie, którzy wchodzili do tej przeraźliwie zimnej wody i łowili siatami jakieś badziewia i wysypywali to potem na brzeg :D Więc zrobiłam te 5km i resztę zostawiłam sobie na następny dzień. Tu też moje plany się zaczęły zmieniać w trakcie biegu. Najpierw miało być 10km, potem w głowie sobie trasę powrotną układałam (więc jednak koło 12km miało być), ale przy 5km zdanie zmieniłam i w końcu jakieś 12.8 wyszło i tylko dlatego, że cztery litery ciągnęły jak magnes do domu z dość ważnego powodu ;)
Ale do jeszcze nie koniec biegania tym roku ;) Zostały mi 3 dni i mam zamiar jest wykorzystać. Trzeba powoli wskoczyć na wysokie obroty, bo wczoraj przelew zrobiłam i na 99% odwiedzę w kwietniu Kraków.
ĆWICZENIA
Nawet się nie starałam. (już chciałam zdanie zacząć od „Ale”, ale to by było usprawiedliwienie mojego braku ćwiczeń, więc jednak przemilczę to) Trochę pewnie kilogramów po wolnym przybędzie i ambitnie, jak spora część społeczeństwa, zacznę ćwiczenia od Nowego Roku (przynajmniej z bieganiem tego na później nie odkładam ;)
SŁODYCZE
5/5 xD Ale czego się spodziewałam w święta :P Chociaż w samą Wigilię dosyć dobrze mi szło ;)
CZYTANIE
Dalej ciągnę książkę, którą czytałam i mam zamiar ją skończyć do Nowego Roku. Wydrukowałam już listę z tego wyzwania na 52 książki i zaplanuję swoją przyszłą lekturę :)
FRANCUSKI I MAGISTERKA
Żal :P
Z tego co widzę, to najbardziej zaangażowałam się w bieganie i jedzenie słodyczy :D Były też spotkania towarzyskie, a przecież o to właśnie chodzi w święta, o spotkania z bliskimi :)
Żałuję tylko, że sama musiałam biegać (pomijam ludzi na plaży).
AAAAAaaaaa i dwa dni temu okazało się, że po moim ostatnim biegu na 5km wygrałam